
Łąki kwietne i Ogrody Branickich w abstrakcji. W wykonaniu Emilii Gałeckiej - Kościańskiej
W świecie sztuki odnajduje swoje prawdziwe powołanie, łącząc pasję do malarstwa z nieustannym poszukiwaniem nowych technik i form wyrazu. Tworzy abstrakcyjne interpretacje kwietnych łąk i ogrodów.
Oprócz tradycyjnego malarstwa fascynują ją techniki takie jak monotypia na płytce żelowej oraz kolaże – zarówno te klasyczne, jak i abstrakcyjne. Te różnorodne metody wzajemnie się uzupełniają, tworząc zamknięty, twórczy krąg, który inspiruje ją do kolejnych poszukiwań.
Poznajcie twórczość Emilii Gałeckiej - Kościańskiej.
Na czym polega Pani pasja? W jakim celu to Pani wykonuje?
Jestem malarką i na tą chwilę tworzę abstrakcyjne interpretacje kwietnych łąk oraz ogrodów. Pragnę zachwycać kolorem i światłem, a moich odbiorców przenosić do świata widzianego oczami dziecka pełnego zachwytu. Moje malarstwo można śledzić na Instagramie.
Oprócz tradycyjnego malarstwa fascynuje mnie monotypia z wykorzystaniem płytki żelowej oraz tworzenie tradycyjnych i abstrakcyjnych kolaży. Te techniki pięknie się uzupełniają – papiery, które tworzę metodą monotypii, stają się później elementami moich kolaży. To zamknięty krąg twórczy, gdzie każdy etap inspiruje kolejny.
Pasjonuje mnie szeroko pojęta kreatywność – wymyślanie, szukanie rozwiązań, odkrywanie szczęśliwych zbiegów okoliczności w procesie tworzenia. Daje mi to poczucie spokoju, harmonii i sensu. Czuję, że jestem w miejscu, w którym powinnam być od wielu lat.
Prowadzenie warsztatów kreatywnych to moje zajęcie pełnoetatowe i powołanie. Umożliwianie innym odkrywania własnej kreatywności to dla mnie misja i spełnienie. Być może dzięki temu ktoś odnajdzie siebie. I tu nie chodzi tylko o drogę artystyczną – sztuka, rękodzieło, ogólnie kreatywność rzutują na wszystkie aspekty naszego życia. Uczą nas patrzeć inaczej, rozwiązywać problemy, nie bać się eksperymentu, ufać własnemu wyczuciu. To, że mogę robić to zawodowo, codziennie spotykając ludzi pełnych pasji i chęci tworzenia, jest dla mnie ogromnym przywilejem.
Jakich materiałów do stworzenia odbitek Pani potrzebuje?
Do tworzenia odbitek z płytki żelowej potrzebuję przede wszystkim dobrej jakości płytki żelowej. Na rynku jest kilku sprawdzonych producentów, ale też całe mnóstwo podróbek, które nie spełniają swojej roli, dla tego na warsztatach dzielę się swoją wiedzą i daję wskazówki co do planowanych zakupów.
Oprócz płytki potrzebuję farb – ja używam akrylowych, ale można eksperymentować z plakatówkami czy tuszami wodnymi. Ważny jest również papier – w zależności od efektu, na jakim nam zależy, można stosować różne jego rodzaje: od delikatnych papierów ryżowych po grubsze.
Do przenoszenia obrazów używam wydruków laserowych o wysokim kontraście lub druków offsetowych z kolorowych magazynów. Potrzebuję także wałków do rozprowadzania farby, suszarki do włosów, by przyspieszyć niektóre etapy, mediów do farb, a także stempli, szablonów i koronek – lista jest długa.
Dlatego uważam, że świetną inwestycją jest przyjście na moje warsztaty, by przekonać się, czy ta technika w ogóle się spodoba i czy warto w nią inwestować. Płytka sprawdzonej firmy nie należy do najtańszych zakupów, więc lepiej najpierw spróbować pod okiem kogoś, kto zna możliwości tej techniki.
Kto przychodzi na warsztaty?
Na moje warsztaty przychodzą bardzo różne osoby, choć przeważnie są to panie. Jak na razie gościłam tylko dwóch panów, nad czym szczerze ubolewam – warsztaty, szczególnie te z kolażu abstrakcyjnego, mogą być świetną randką, nawet dla wieloletnich małżeństw. Uczestnicy sami mówią, że to jak medytacja, więc idealna okazja, by spędzić czas razem w atmosferze spokoju i tworzenia.
Spotykam osoby na różnych etapach swojej drogi twórczej. Przychodzą ci, którzy chcą poznać nową technikę – czasami mają już kupioną płytkę żelową, ale nie wiedzą, jak z nią pracować i szukają wsparcia. Są osoby poszukujące nowych wyzwań, pragnące spróbować czegoś nieszablonowego i świeżego.
Szczególnie bliska sercu jest mi grupa osób, które dopiero w dorosłym życiu odważyły się tworzyć. Często towarzyszą im bolesne wspomnienia z dzieciństwa – opowieści o tym, jak były oceniane za swoje prace plastyczne, jak ktoś skutecznie podciął im skrzydła. Zawsze słucham takich historii ze smutkiem, ale zarazem z radością, bo widzę, jak te osoby odzyskują swoją odwagę twórczą i tworzą z zachwytem.
Są też inni twórcy, którzy chcą stworzyć coś innego niż na co dzień, zainspirować się lub po prostu odpuścić sobie na jeden wieczór i skupić się na samym tworzeniu a nie na rezultacie, który musi być spektakularny ( wiem jak to jest ;)).
Przychodzą też po prostu koleżanki, które chcą miło spędzić wieczór, robiąc coś wspólnie. Warsztaty są kameralne – grupy maksymalnie 6-osobowe – więc atmosfera jest przyjazna, swobodna, każdy otrzymuje indywidualne wsparcie i czuje się bezpiecznie.
Organizuję również warsztaty dla większych grup – wtedy dostosowuję tematykę do charakteru wydarzenia, czy to będzie wieczór panieński, urodziny, czy firmowa integracja.
Czy można gdzieś obejrzeć Pani prace poza internetem?
Moich odbitek i kolaży abstrakcyjnych na razie nigdzie nie wystawiam, chociaż planuję to w przyszłości. Maluję również w tradycyjny sposób i moje obrazy można czasami obejrzeć na wystawach w Białymstoku. Oryginały i printy moich kwietnych miniatur można było kupić na Targach Wzory w Białymstoku 15-16 listopada w Arenie Chorten.
Oprócz tego można się ze mną umówić – z przyjemnością zaprezentuje na żywo moje dostępne prace w pracowni, w której odbywają się warsztaty. To także okazja, by poczuć atmosferę miejsca.
W czasach AI każda kreatywność jest na wagę złota. Czy chce Pani podtrzymać tradycję wykonywania rękodzieła?
AI jest dobrym narzędziem pomocniczym, ale nie zastąpi tego, co moim zdaniem jest najważniejsze – procesu tworzenia. Tego poczucia farby na dłoniach, niespodzianki, gdy zdejmujesz papier z płytki i widzisz efekt, radości z "przypadkowych" odkryć podczas tworzenia kolażu abstrakcyjnego.
Świat jest nastawiony na konsumpcję. Otaczające nas przedmioty coraz częściej są jednorazowe – dekoracje świąteczne, dekoracje domów, ubrania. Chciałabym, żeby ludzie otaczali się wytworami, które są tworzone z pasją, które skłaniają do refleksji lub po prostu zachwycają. Kupując takie przedmioty, dajemy możliwość utrzymania się komuś z pasją. Bez takich ludzi świat będzie bardzo ubogi.
Monotypia i kolaż to techniki, które są znane od dawna, ale wciąż oferują nieograniczone możliwości ekspresji. Każda praca jest unikalna – nawet jeśli spróbujesz powtórzyć ten sam proces, efekt będzie inny. To piękno niedoskonałości i nieprzewidywalności, którego żadna maszyna nie odwzoruje.
Dlaczego warto zapisać się i przyjść na Pani warsztaty?
Warsztaty to odpowiedź na różne potrzeby. Przychodzą osoby szukające wytchnienia od codziennego pędu, pragnące zanurzyć się w procesie twórczym. Są też ci, którzy chcą spróbować czegoś nowego, nieszablonowego, odkryć techniki otwierające nowe możliwości artystyczne. Tworzę przestrzeń, w której można eksperymentować bez oceniania – to jest kluczowe, szczególnie dla osób, które w dzieciństwie doświadczyły krytyki swojej twórczości.
Oferuję trzy rodzaje warsztatów, które różnią się charakterem i odpowiadają na różne potrzeby uczestników.
Warsztaty monotypii to odbijanie na płytkach żelowych przygotowanych przeze mnie zdjęć. Używamy kolorowych farb, szablonów i stempli. To opcja dla osób lubiących technikę i detal, które chcą nauczyć się konkretnej metody i zobaczyć spektakularne, kontrolowane efekty.
Warsztaty monotypii i kolażu łączą od razu dwie techniki – na płytce żelowej przenosimy zdjęcia, malujemy i przyklejamy kolorowe papiery, a całość przenosimy na końcowy podkład papierowy. To dla osób lubiących nieszablonowe rozwiązania, idących pod prąd, lubiących eksperymenty. Efekt zawsze zaskakuje, bo nigdy do końca nie wiadomo, co powstanie.
Warsztaty kolażu abstrakcyjnego to tworzenie "przez przypadek" osiemnastu miniaturowych kolaży 11x11 cm. Sprawdzają się zarówno u luzaków, jak i osób zwykle spiętych zasadami. Uczestnicy mówią, że to jak medytacja. Polecam je szczególnie jako pomysł na randkę lub wieczór z przyjaciółką.
W planach mam też warsztaty z kuchennej litografii – będziemy robić wklęsłodruki za pomocą opakowań Tetrapak i maszynki do makaronu. To kolejna fascynująca technika graficzna, dostępna dla każdego!
Każdy uczestnik zabiera do domu wszystkie zrobione przez siebie prace, a jedną wybraną przez siebie oprawiamy w ramkę. To nie jest bez znaczenia – widzę, jak bardzo zmienia to perspektywę uczestników. Nagle to, co stworzyłeś własnymi rękami, nie jest tylko kartką papieru, ale dziełem gotowym do powieszenia na ścianie. Możesz wrócić do domu i od razu umieścić je w swoim salonie, sypialni, czy podarować komuś bliskiemu. To niesamowite uczucie – wyjść z warsztatów z czymś namacalnym, pięknym, unikalnym, co nosi ślad Twojej kreatywności. Widzę radość w oczach uczestników, gdy patrzą na swoją oprawioną pracę – często nie mogą uwierzyć, że to oni to stworzyli. Ta ramka nobilituje ich twórczość, daje jej wartość, mówi: "to jest ważne, to zasługuje na miejsce na ścianie". I to właśnie zabierają ze sobą – nie tylko obraz, ale pewność, że potrafią tworzyć coś pięknego.
Uczę techniki od podstaw, więc nie trzeba mieć żadnego doświadczenia. Grupy są kameralne – maksymalnie 6 osób – więc każdy otrzymuje indywidualną uwagę. Trzy godziny to pełne zanurzenie w twórczości, a jednocześnie możliwość sprawdzenia, czy warto inwestować we własne materiały w przypadku monotypii na płytce żelowej.
Warsztaty odbywają się w Białymstoku. Mogą być wspaniałym prezentem – wystarczy się ze mną skontaktować, a wystawię voucher.
Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.
Autor: AD
Fot. Darek Piekut
