Magia Podlasia oczami Mewy bez kliszy. O pasji, inspiracjach i sukcesach z Ewą Matuszczak

Magia Podlasia oczami Mewy bez kliszy. O pasji, inspiracjach i sukcesach z Ewą Matuszczak

W świecie pełnym cyfrowej rewolucji i coraz większego uzależnienia od technologii, prawdziwa magia ukrywa się w naturalnym pięknie otaczającej nas przyrody.

Podlasianka z urodzenia, Ewa Matuszczak ps. "Mewa bez kliszy", od lat zachwyca swoim okiem i aparatem, ukazując niezwykłe kadry z regionu. Jej fotografie przenoszą nas w magiczny świat Podlasia — dzikie puszcze, malownicze doliny rzek, klimatyczne wsie i miasteczka, gdzie czas zdaje się zatrzymać. W rozmowie opowiada o inspiracjach płynących z tego nieskażonego cywilizacją regionu, o wyzwaniach związanych z fotografowaniem wczesnych wschodów słońca oraz o tym, dlaczego mimo postępu technologicznego, fotografia wciąż ma dla niej ogromne znaczenie.

Poznajcie niezwykłą Podlasiankę, której pasja i miłość do natury pozwalają nam spojrzeć na Podlasie oczami artystki.

Patrząc na Pani kadry z Podlasia można poczuć prawdziwy klimat natury i zanurzyć się w magii Podlasia. 
Cieszę się że mieszkam na Podlasiu i na co dzień mam możliwość podziwiania jego piękna.

Co najbardziej Panią inspiruje w naszym regionie?
Nieskażona cywilizacją przyroda  - dzikie puszcze i doliny rzek oraz miejsca w których zatrzymał się czas  - klimatyczne wsie i miasteczka.

Tworząc kadry ze wschodu słońca musi Pani bardzo wcześnie wstawać?
Najtrudniej jest wstać na wschód słońca latem.  W czerwcu najlepiej nie kłaść się wcale,  tylko wyruszyć w teren po północy.  Zdecydowanie wolę fotografować wschody słońca zimą i wiosną,  kiedy można wyruszyć po godzinie 4 lub 5.

Czy wyrusza Pani samotnie na wędrówki z aparatem?
Lubię samotne wycieczki "gdzie oczy poniosą". Zdecydowanie jednak wolę wyprawy "ahoj przygodo" w dobrym towarzystwie.

Co Pani daje tworzenie zdjęć?
Największą przyjemnością daje mi sama wyprawa, obcowanie z przyrodą i magią Podlasia.  Zdjęcia są zapisem tych przeżyć.

W czasach AI mogłoby się wydawać, że nie warto już zajmować się fotografią... A jednak Pani się nie poddaje.
Zdjęcia robię dla własnej przyjemności.  AI nie zastąpi bezpośredniego obcowania z przyrodą,  nie oddaje też jej prawdziwego piękna.

Czy ma Pani na swoim koncie jakieś osiągnięcia, dyplomy, wystawy?
Jestem autorką czasowej wystawy fotografii pt.: Światło,  w muzeum fotografii W. WOŁKOWA w Turośni Kościelnej,  prezentowanej latem  b.r. Moje zdjęcia kilkakrotnie były pokazywane na wystawach pokonkursowych m.in. XXIX Ogólnopolskiego Konkursu Fotografii Portretowej,  ostatnio konkursu "Pogranicze, organizowanego przez PIK w Białymstoku".

Dziękuję za rozmowę :)
Dziękuję :)

Szukaj