
Rafał Rudnicki. Historia jego kariery, pasji i zaangażowania na rzecz Białegostoku
Rafał Rudnicki, zastępca prezydenta Białegostoku, dzieli się swoimi refleksjami na temat swojej kariery, pasji i podejścia do życia. Jego droga zawodowa rozpoczęła się w znanej podlaskiej redakcji.
Będąc młodym chłopakiem zaczął pracę w redakcji "Kuriera Podlaskiego". Mimo wczesnego wieku, łączył pracę z nauką w IV klasie liceum.
- Pierwsza praca to oczywiście praca jako... dziennikarz. Konkretnie byłem stażystą w redakcji 'Kuriera Podlaskiego' – nie istniejącej już, a niezwykle popularnej w latach 80. i na początku lat 90. miejskiej popołudniówki. Co ciekawe, od razu dostałem 1/2 etatu, tuż po tym, jak skończyłem 18 lat – 15 lipca 1991 r. Na początku łączyłem więc pracę w gazecie z nauką w IV klasie ogólniaka. Jakoś dawałem radę :-) - mówi Rafał Rudnicki.
Bycie dziennikarzem było spełnieniem jego jego marzeń jako dziecka i nastolatka. Tworzył własne gazetki, był redaktorem graficznym i pisał teksty w prostym, zrozumiałym języku. Jednak po pewnym czasie zdecydował się na zmianę ścieżki kariery, kierując się chęcią rozwoju w innych obszarach.
- W tym zawodzie spędziłem ostatecznie 12 lat. W pewnym momencie uznałem jednak, że nie rozwijam się i mam małe szanse, żeby pójść do przodu. Na swój użytek określiłem tę sytuację mianem tego, że nie zostanę Ryszardem Kapuścińskim. Chociaż jak przeglądam (bardzo rzadko) jakieś swoje stare teksty, to okazuje się, że były one pisane bardzo dobrze, prostym i zrozumiałym językiem. No, ale odszedłem od dziennikarstwa na rzecz promocji i public relations - dodaje.
Kolejny krok w karierze
Polityka zawsze go fascynowała. Już w 1989 roku angażował się w działania na rzecz demokratycznej Polski, rozlepiając plakaty i działając w Niezależnym Ruchu Solidarności Młodych. Po wyborach w 1993 roku zdecydował się na poważne zaangażowanie w politykę, wstępując do Porozumienia Centrum. Podkreśla, że w sukcesie ważna jest współpraca.
- Sukces odnoszą ci, którzy potrafią grać drużynowo. Oczywiście nie brakuje indywidualistów, ale nawet oni potrzebują wsparcia innych. Uważam, że na dłuższą metę większe sukcesy odnoszą właśnie ci, którzy potrafią grać razem - mówi Rudnicki.
Nie tylko sukcesy
Porażki są dla niego naturalną częścią życia. W polityce doświadczył ich
w wyborach do Rady Miejskiej Białegostoku w 1998 i 2002 roku, kiedy to nie został wybrany.
- Porażki są od zawsze wpisane w nasze życie - czy to prywatne, czy to zawodowe. Poradzenie sobie z nimi jest dość proste. Trzeba jeszcze ciężej pracować przy kolejnej kampanii, nie zastanawiać się nad tym, co bym zrobił, tylko myśleć do przodu - dodaje.
Wspomina, że w jego życiu nie brakowało momentów, gdy musiał bardziej starać się od innych współpracowników. Natomiast stara się zawsze patrzeć do przodu. Gdy coś mu nie odpowiada, to zwyczajnie zmienia otoczenie lub zajęcie.
Z dumy do Białegostoku
Podkreśla, że w jego życiu ważne jest działanie na rzecz dobra wspólnego, aby Białystok był miejscem, w którym chce się żyć, pracować i odpoczywać. Z pasją mówi o promocji miasta, uważając, że Białystok jest świetnym miejscem do życia
i nie ma się czego wstydzić na tle innych miast w Polsce i Europie.
- Promocja, a szczególnie promocja miasta, to moja pasja. Uważam, że Białystok jest świetnym miejscem do życia i na tle innych miast w Polsce czy Europie nie mamy się czego wstydzić. Wręcz przeciwnie. Możemy być z naszego miasta dumni!- mówi Rafał Rudnicki.
Siła, determinacja i wsparcie
Zastępca prezydenta Białegostoku podkreśla, że jego głównym motorem w działaniu jest chęć służenia mieszkańcom i tworzenia lepszego Białegostoku dla przyszłych pokoleń. Jego historia to dowód na to, że dzięki determinacji i pasji można osiągnąć wiele.
Od lat wspiera młode talenty, naukowców i sportowców. Pomaga rónież osobom z ciekawymi pomysłami, które mogą pozytywnie wpłynąć na rozwój i wizerunek miasta.
- Wspieram nie tylko młode talenty, ale tych wszystkich, którzy są białostoczanami i mają fajne pomysły. Drzwi do mojego pokoju w Urzędzie Miejskim są zawsze otwarte i każdy, kto chce coś zrobić dla naszego miasta i jego mieszkańców, może do mnie przyjść i o tym opowiedzieć - dodaje Rudnicki.
Wytrwałość i pasja do sportu od najmłodszych lat
Jako dziecko nie miał swojego mentora. Samodzielnie doszedł do wszystkiego, co ma. Wierzy, że kluczem do rozwoju jest wytrwałość i zaangażowanie.
- Dzieckiem byłem bardzo grzecznym, dobrze ułożonym i myślę, że nieco wycofanym, może nawet wstydliwym. To się zmieniło dopiero jak dorosłem. Do wszystkiego w życiu doszedłem sam, ciężką pracą i... cierpliwością - dodał zastępca prezydenta Bialegostoku.
Choć nie uprawiał zawodowo sportu, w młodości grał w koszykówkę, tenis stołowy, ziemny i piłkę nożną, a w czasach dziennikarskich grał w drużynie białostockich dziennikarzy.
- Zawodowo nie uprawiałem żadnej dyscypliny sportu, ale jako dziecko i nastolatek grałem w koszykówkę, tenis stołowy, ziemny, a przede wszystkim w piłkę nożną. W czasach mojej młodości robili tak wszyscy, spędzając czas na podwórku, kopiąc piłkę do późnego wieczora - mówi Rudnicki.
Fot. Rafał Rudnicki/Facebook










